|
WARSZAWA
ZABYTKI
Szansa dla XIX-wiecznej stajni
Niszczejące pozostałości dawnego
folwarku Moczydło mogą zmienić się w tętniące życiem centrum
edukacyjne. Czy SGGW skorzysta z podarowanego projektu?
|
|
|
... a tak mogłaby wyglądać po rewaloryzacji
|
|
|
|
Tak w tej chwili wygląda XIX-wieczna stajnia...
|
Na pograniczu Natolina i Kabat, tuż przy ul. Moczydłowskiej, jest
zaniedbana działka. Należy do Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.
Przy samym ogrodzeniu stoi zdewastowany obiekt.
- A to ten sam budynek po wirtualnym remoncie - wskazuje na ekran
komputera architekt Małgorzata Adamowska. Na jej wizualizacjach ściany
odzyskują surowe piękno czerwonej cegły, a odnowione wnętrze zaskakuje
pięknymi łukowymi sklepieniami. Ponura rudera okazuje się nagle
XIX-wieczną stajnią - ostatnią pamiątką po słynnym folwarku Moczydło.
Małgorzata Adamowska mieszka w pobliżu od 20 lat. - Z bólem obserwowałam, jak budynek zamienia się w ruinę - dodaje.
Ekologicznie i zabytkowo
Wewnątrz zrewaloryzowanej stajni znalazłaby się restauracja i pokojegościnne. Byłyby zapleczem dla nowatorskiej placówki.
- Nazwałam ją Folwark-Centrum Edukacji Ekologicznej - opowiada o swoim
projekcie Małgorzata Adamowska. - Wyobrażam go sobie jako ośrodek
współpracujący z osobami i organizacjami zajmującymi się ochroną
środowiska w kraju i za granicą, miejsce konferencji, szkoleń i wystaw.
Ośrodek kompletowałby bazę danych i publikacji dotyczących ochrony
środowiska. Byłoby tu również muzeum natury z interaktywnymi
instalacjami - symulacją trzęsienia ziemi, katastrofy ekologicznej itp.
Wszystko to mieściłoby się w nowym budynku, sąsiadującym z zabytkową stajnią i nawiązującym do niej architektonicznie.
W drugim, również nowo wybudowanym - nieco oddalonym i bardziej
nowoczesnym w formie - znalazłaby się koziarnia, gołębnik, studnia
oligoceńska. Tuż obok -plac zabaw dla dzieci z ekologicznymi zabawkami.
Dzięki otaczającej ośrodek zieleni powstałby również teren
rekreacyjno-wypoczynkowy dla mieszkańców dzielnicy. Autorce marzy się
ogród w romantycznym angielskim stylu - sporo drzew, krzewy, pnącza,
bluszcze, dużo kwiatów, zaciszne miejsca z ławeczkami, mała galeria
rzeźby.
-To miejsce może tętnić życiem. W dni powszednie mogłyby tu przychodzić
wycieczki ze szkół i przedszkoli, w weekendy - całe rodziny - uważa
Małgorzata Adamowska.
Czas nagli
Autorka przedstawiła już projekt SGGW.
- Pomysł zagospodarowania działki i samej stajni bardzo mi się podoba -
mówi prof. Jan Feliks Szyszko, kierownik Katedry Architektury
Krajobrazu SGGW. - Sam kupiłem podobny obiekt w Zachodniopomorskiem i
po rewaloryzacji chcę tam stworzyć regionalne muzeum historii
naturalnej.
Profesor Szyszko podjął się pilotowania projektu.
- Postaram się zainteresować nim władze uczelni - obiecuje.
- Oby tylko SGGW zbyt długo nie zwlekała z decyzją! - martwi się
Adamowska. - Stajnia jest w coraz gorszym stanie i za jakiś czas może
już nie być czego rewaloryzować...
ANNA WYSOCKA
| Elitarny folwark jeździecki |
|---|
|
Folwark Moczydło stanowił część wilanowskich posiadłości hrabiów
Branickich. Kiedy na przełomie XIX i XX wieku wśród stołecznej elity
zapanowałamoda na jeździectwo i wyścigi konne, Moczydło
wyspecjalizowało się w hodowli wierzchowców. Dzierżawione przez
Branickich stajnie i łąki służyły przygotowaniu konido sezonu
wyścigowego na mokotowskim torze, tutaj też uczyła się jeździć młodzież
z towarzystwa. Największy rozkwit folwarku przypadł na okres
międzywojenny, kiedy to kupił go Michał Róg - jeden z najbogatszych
warszawiaków. Moczydło stało się wówczas zapleczem nowego toru
służewieckiego.
|
|