07.07.05 Nr 157
   WARSZAWA
ZABYTKI
Szansa dla XIX-wiecznej stajni

Niszczejące pozostałości dawnego folwarku Moczydło mogą zmienić się w tętniące życiem centrum edukacyjne. Czy SGGW skorzysta z podarowanego projektu?

... a tak mogłaby wyglądać po rewaloryzacji
Tak w tej chwili wygląda XIX-wieczna stajnia...

Na pograniczu Natolina i Kabat, tuż przy ul. Moczydłowskiej, jest zaniedbana działka. Należy do Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Przy samym ogrodzeniu stoi zdewastowany obiekt.

- A to ten sam budynek po wirtualnym remoncie - wskazuje na ekran komputera architekt Małgorzata Adamowska. Na jej wizualizacjach ściany odzyskują surowe piękno czerwonej cegły, a odnowione wnętrze zaskakuje pięknymi łukowymi sklepieniami. Ponura rudera okazuje się nagle XIX-wieczną stajnią - ostatnią pamiątką po słynnym folwarku Moczydło.

Małgorzata Adamowska mieszka w pobliżu od 20 lat. - Z bólem obserwowałam, jak budynek zamienia się w ruinę - dodaje.

Ekologicznie i zabytkowo

Wewnątrz zrewaloryzowanej stajni znalazłaby się restauracja i pokojegościnne. Byłyby zapleczem dla nowatorskiej placówki.

- Nazwałam ją Folwark-Centrum Edukacji Ekologicznej - opowiada o swoim projekcie Małgorzata Adamowska. - Wyobrażam go sobie jako ośrodek współpracujący z osobami i organizacjami zajmującymi się ochroną środowiska w kraju i za granicą, miejsce konferencji, szkoleń i wystaw. Ośrodek kompletowałby bazę danych i publikacji dotyczących ochrony środowiska. Byłoby tu również muzeum natury z interaktywnymi instalacjami - symulacją trzęsienia ziemi, katastrofy ekologicznej itp.

Wszystko to mieściłoby się w nowym budynku, sąsiadującym z zabytkową stajnią i nawiązującym do niej architektonicznie.

W drugim, również nowo wybudowanym - nieco oddalonym i bardziej nowoczesnym w formie - znalazłaby się koziarnia, gołębnik, studnia oligoceńska. Tuż obok -plac zabaw dla dzieci z ekologicznymi zabawkami.

Dzięki otaczającej ośrodek zieleni powstałby również teren rekreacyjno-wypoczynkowy dla mieszkańców dzielnicy. Autorce marzy się ogród w romantycznym angielskim stylu - sporo drzew, krzewy, pnącza, bluszcze, dużo kwiatów, zaciszne miejsca z ławeczkami, mała galeria rzeźby.

-To miejsce może tętnić życiem. W dni powszednie mogłyby tu przychodzić wycieczki ze szkół i przedszkoli, w weekendy - całe rodziny - uważa Małgorzata Adamowska.

Czas nagli

Autorka przedstawiła już projekt SGGW.

- Pomysł zagospodarowania działki i samej stajni bardzo mi się podoba - mówi prof. Jan Feliks Szyszko, kierownik Katedry Architektury Krajobrazu SGGW. - Sam kupiłem podobny obiekt w Zachodniopomorskiem i po rewaloryzacji chcę tam stworzyć regionalne muzeum historii naturalnej.

Profesor Szyszko podjął się pilotowania projektu.

- Postaram się zainteresować nim władze uczelni - obiecuje.

- Oby tylko SGGW zbyt długo nie zwlekała z decyzją! - martwi się Adamowska. - Stajnia jest w coraz gorszym stanie i za jakiś czas może już nie być czego rewaloryzować...

ANNA WYSOCKA


Elitarny folwark jeździecki

Folwark Moczydło stanowił część wilanowskich posiadłości hrabiów Branickich. Kiedy na przełomie XIX i XX wieku wśród stołecznej elity zapanowałamoda na jeździectwo i wyścigi konne, Moczydło wyspecjalizowało się w hodowli wierzchowców. Dzierżawione przez Branickich stajnie i łąki służyły przygotowaniu konido sezonu wyścigowego na mokotowskim torze, tutaj też uczyła się jeździć młodzież z towarzystwa. Największy rozkwit folwarku przypadł na okres międzywojenny, kiedy to kupił go Michał Róg - jeden z najbogatszych warszawiaków. Moczydło stało się wówczas zapleczem nowego toru służewieckiego.

| Bez polskich znaków |
| Rzeczpospolita | Z ostatniej chwili | Archiwum | Serwis Ekonomiczny | Serwis Prawny | Cennik | Regulamin | Serwis WAP | Prenumerata
| Reklama | English/Deutsch | Klub Rzeczpospolitej | O nas | Kontakt |
© Copyright by Presspublica Sp. z o.o.